Sójki powróciły !
Długo ich nie było, ale gdy się już pojawiły, to całą rodziną ! :-)
To
było tak, całkiem przypadkowo szłam do "miejsca sójek" chociaż
wiedziałam, że ich tam nie zastanę. Z daleka zobaczyłam jakiegoś dużego
ptaka na ławce, niestety stał pod światło i nie było mu się jak
przyjrzeć. Podchodziłam więc coraz bliżej, wkrótce z zadowoleniem
stwierdziłam- to sójka!
Obserwowałam ją dłuższy czas, po chwili przyleciała następna, odegrali scenkę:
ta pierwsza coś tam dziobała, a ta druga przekręcała łebek i coś po swojemu mówiła. :)
Ta druga poleciała do lasu, a z drugiej strony przyleciała znów inna.
Scenka
była podobna.. Poleciały razem, kawałek dalej. Jedna siadła na takim
korzeniu, a druga na słupku. Wtedy przyleciały jeszcze dwie, i zaraz
przeleciały na jakiegoś starego dęba. Pozostałe zaś, zaczęły się tak
jakby gonić. Siadały na jabłoniach i przelatywały z jednej na drugą.
Niestety,babcia otworzyła wtedy drzwi domu, (babcia mieszka koło miejsca
sójek) i powiedziała do mnie, abym poszła dać Pusi jedzenie. (Pusia to
mój pies.) Pobiegłam więc szybko, nie chcąc stracić sójek z pola
widzenia. Gdy przyszłam, wydawało mi się że na jabłoniach ich już nie
ma. Nigdzie nie było ich widać. Weszłam więc głębiej w ich "miejsce".
Nagle jedna przeleciała mi tuż nad głową i wleciała do lasu..
Nie wiem czy o wszystkich napisałam.. Pamiętam że w sumie było ich 7. Mogłam coś pominąć.. :)
Dziś, dzień na "ptaki" jest lepszy. :)
Pozdrawiam..
~Wiki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz