sobota, 27 lipca 2013

Weźmy to wszyscy, jakoś..

..uporządkujmy?

Dzień..dobry.

Nawet dobry, ale nie przesadnie- mogłoby być lepiej. :)

Więc tak; jakoś to tak leci, że od paru dni nie mam weny. Od paru dni wstaję o 11 i zasypiam o 12. I w ogóle wszystko jakoś..

Uporządkujmy. Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Zdecydowałam się dzisiaj na usunięcie kilku postów, z których nie jestem zadowolona. Gdyby wszystko na tym polegało- zostawiłabym tylko "Dzień dobro-zły" i.. wait, wait.. które jeszcze? No, dobra, dajmy sobie spokój..

Fakty:

*Wzniosła mi się kariera literacka. Teraz piszę także w watasze, oraz  w Pirackim Stowarzyszeniu. Coraz lepiej. Trzy oficjalne blogi, 1 Klub, jedna Wataha, jedno Stowarzyszenie..- to nam daje.. 6? Wiii!

Ostatnie zdarzenia: 

*Wczoraj- była u mnie kuzynka z Angli. Bądź co bądź , ma dopiero 5 lat i pełno energii. Było biegania.. 

*Przedwczoraj- byłam na basenie krytym. Niestety, mam już tylko 3 wejścia za darmo!

*Przed, przedwczoraj- innymi słowy- 24 lipca, środa. Była u mnie kuzynka z Norwegii. (zlot jakiś..)

Dzisiaj.. 
No, dobra, miałam się obudzić o 5:00 i wstać. A idź ty, idź ty.. well, nie udało się- trudno. Obudziłam się  o 9:30 , wstałam o 10:12.. Później komputer, śniadanie.. o 11.. na pole.. na hamak. I kończy się zabawa..- A właściwie zaczyna. Ledwo zdążyłam usiąść, dosiadł się brat. No.. i lekko mówiąc jakieś 3 godziny "Głupawki-śmiechawki" . Cała historia.. I gdyby nie tabela, prawdopodobnie, dalej przerabiałabym.. "uporządkowanie". "_"

Debilne pomysły: 
Brat powiedział, żebym według jego historii (która jak się okazuje jest debilna.. ) zrobiła opowiadanie. A właściwie.. żebym tylko pisała, a on mi będzie dyktował.. Chyba powtórzę; "A idź ty, idź ty" ..

Pozdrawiam
Wiki.

sobota, 20 lipca 2013

Dobry, czy zły dzień..

..oto jest pytanie.

Dzień dobro-zły! 

Gdybym pisała to kilkanaście godzin temu- byłoby zły, a że piszę teraz..

Dzień z początku zapowiadał się źle. Obudziłam się o 9, wysunęłam głowę spod kołdry i usłyszałam jak rodzice wyjeżdżają po zakupy. Wywinięcie się z łóżka i laptop. Nie ma końca internetu. Movie Star Planet, Howrse, Otop- wszystko woła. W dodatku było mi tak strasznie z-zimno, że myślałam, że umrę. (takie satanistyczne myśli) W końcu wywinęłam się spod koca i poszłam się przebrać. Chwilę leżałam pod kołdrą, a gdy miałam stuprocentową pewność, że nie zasnę mimo bólu głowy, poczęłam sprzątać pokój. Powiem wam- to pomaga. Sprzątanie zaczęło się na chowaniu ubrań do szafki, poprzez ścieranie kurzy, a wreszcie odkurzanie i zmienianie pościeli. Mówię wam- po 40 min. wychodziłam jak nowo narodzona. Wyszłam na chwile na pole- nie na długo- ptaków nie było, a nawet jak były nie chciało mi się szukać. Wróciłam i znów komputer. Od nałogu odciągnęła mnie mama, mówiąc, żebym jej przyniosła koperek z działki. Wyszłam, zmęczona, z bolącą głową i wypłoszyłam pełzacza. Nagle naszła mnie wielka chęć obserwacji. Podałam mamie koperek i poszłam się porozglądać po podwórzu; w sumie nic ciekawego;
-pełzacze ( chyba ze 3, miały coś w dzióbku)
-śpiewaki 2
-gawrony 3

Później ruszyłam na miejsce sójek. Poszłam (znanymi już wam) "niby" schodami. Ale sójek zero.
Skradałam się i skradałam i wreszcie wyluzowałam. Przeleciał właśnie myszołów i.. dłuższe zastanowienie- co to jest?! Już wiem- to kuropatwa ! Byłam z tego bardzo zadowolona. Postanowiłam ruszyć dalej w las. Trudne to nie było- wystarczyło pochwycić bluzę i płyn na komary. Jeśli idzie o aparat, lornetkę i inne tego typu przedmioty- nie miałam. Szłam więc bez niczego.
Weszłam na znajomą sobie ścieżkę, zadarłam głowę do góry, bo usłyszałam dziwne dźwięki. Właściciela odgłosów nie zauważyłam, ale ! Zobaczyłam coś o czym dawniej marzyłam - gniazdo. Nie wiem jeszcze czyje, ale jak mówiłam nie miałam aparatu, gdy tylko będę miała zrobię zdjęcie i wstawię na OTOP- może mi pomożecie w oznaczeniu. :)

Ruszyłam jeszcze na łąki- po drodze ujrzałam węża, ale to nie on był gwoździem dzisiejszej obserwacji. Gdy weszłam na łąkę czekała na mnie bardzo  miła niespodzianka - bażant. Jak żałuje, że nie miałam aparatu ! Takie obserwacje udokumentowane- to by było coś! ;) No, ale cóż.. tak to jest.

Wróciłam do domu, zaskoczyłam się informacją o grillu- tata kazał mi przynieść patyki. Poszłam więc na "dobrze znaną mi ścieżkę" , bo było ich tam dużo. Gdy przechodziłam obok gniazda- jeszcze raz rzuciłam na nie okiem i oto co zobaczyłam; drugie gniazdo obok tego !
Nie wiem, dlaczego to właśnie tam jest zagnieżdżone- zobaczymy. Uwielbiam śledzić ptasie życie- mając dwa gniazda koło domu, może być ciekawie.

Później, po ognisku usłyszałyśmy z mamą dziwne dźwięki. To prawdopodobnie, samiec sarenki w czasie godowym. Tak jakby wyśpiewywał pieśni, czy coś takiego. Cóż, nie znam się.

To tyle.  Obserwacje udane, jutro po południu postaram się znowu wyjść, no i.. zapamiętałam i zapisałam sobie dzisiejszą godzinę. Trzeba, bo widać, że to "ptasia" godzina. Takie rzeczy ! :)

Pozdrawiam, życzę jeszcze lepszych obserwacji,
Wiktoria

wtorek, 16 lipca 2013

Dom pełen wariatów..

...a podwórko pełne intruzów.

Bry !

Co do tytułu- ciężko było coś innego wymyślić; owszem "dom wariatów", to stwierdzenie nie od dziś, ale  "intruzy" ! Tu już trzeba było się dłużej zastanowić.. Tak czy inaczej;

Wstałam o 10, chociaż obudziłam się o 8:00. Otóż godzinę "kisiłam" się w łóżku, a później czytałam książkę "mała księżniczka", nie ma nic lepszego jak wesołe zakończenia książek. Tak więc nie było mowy, trzeba było siedzieć tą godzinę dłużej. Ot, cały bieg wydarzeń rannych. Na komputerze siedziałam godzinkę; posprawdzałam wszystkie strony i napisałam 4 rozdział opowiadania na "Mój Świat".
Później, (chociaż poranna pogoda, na to NIE wskazywała ) zaświeciło słońce. Postanowiłam wyjść na świeże powietrze (uwaga, będzie o wariatach! ) ,ale nie mogłam znaleźć kochanych czarnych adidasów.
Pytam się siostry, która wczoraj sprzątała dom. Wchodzę do kuchni, by to uczynić ; kochane adidaski, leżą na podłodze w kuchni..  No, ale; wreszcie wyszłam. Liczne próby zrobienia zdjęć, upartemu jak osioł, motylkowi, zakończone..słabo. Wtedy ruszyłam brzegiem lasu, naokoło domu i zdziwiła mnie obecność taty; zwykle o tej porze był w pracy. W dodatku, dlaczego on siedzi w garażu z laptopem? Mówię, no mówię; dom wariatów ! Podeszłam, pytam, a tato odpowiada :
-Zgrywam sobie muzyczkę na radio do samochodu.
Niedawno kupiliśmy sobie nowe radio; tato najwidoczniej dostaje świra, z całej "wspaniałości" czarnego pudełka.
Mniejsza o to. Wariaci, to wariaci. Jeśli idzie o intruzy;  mało ich było. Może jedynie kilka świrujących na mój widok, komarów, much i pszczół. Idiotyzm. (-_-)

Przypomniałam sobie, że nie wiecie jak wygląda inna część lasku; miejsce sójek.
Schodziłam po deseczkach wbitych w ziemię, mających przypominać schody. Fakt, faktem, że lepsze takie niż nic; było tam na prawdę błotnisto. Przechodziłam koło dębu, którym najprawdopodobniej sójki mają gniazdo, niestety, nie zauważyłam tam żadnego ptaka. Zeszłam i cyknęłam parę zdjęć krajobrazów. Jest tam las z chudymi pniami drzew; uwielbiam je. Są takie...mroczne, no, po prostu fantastyczne! 
Później zdecydowałam się ruszyć dalej; przedrzeć przez gęsto zarośnięte drzewa i zrobić zdjęcie pięknej łąki. Niestety, po pierwsze; aparat mi się rozładowywał, a po drugie : widziałam i czułam tam błoto, ale nie wiedziałam jak duże. Pewnie stanęłam kilka kroków dalej, i tu nagle; jestem w bajorku, po prostu stałam na samym środku błotnistego, leśnego, strumyczka. Gdybyś Cię wtedy widzieli moją minę!  No, a teraz o tej sójce, bowiem gdy przedzierałam się przez tą puszczę, nie zachowywałam się zbyt cicho, przez co pewna, młoda sójka, zerwała się ze strachem, z niedalekiego mnie krzaczka i wleciała do gęstego lasu. Wiedziałam, że wleciała i się zatrzymała tuż, tuż, ale to właśnie wtedy poczułam pod sobą wodę. I pomyślałam, że tropienie biednego ptaszka, jest niemożliwe. Trudno.

A teraz zdjęcia :
Fantastyczny lasek
                                               




Pozdrawiam,
Wiktoria :))

piątek, 12 lipca 2013

Spacerek..

Dobry !

Jak tam u Was ? Ja właśnie wracam z popołudniowego spacerku, którego głównym celem, było zrobienie zdjęć krajobrazu i wklejenie ich tutaj.

Więc tak; najpierw chciałam zrobić zdjęcia motylka, który niespodziewanie przykleił się do ściany mego domu. Niestety, motylki ( jak i ptaki) są zbyt  szybkie, jak dla mnie i nie umiałam zrobić mu zdjęcia. Później poszłam szukać, ładnych krajobrazów i te poszukiwania się udały. Dużo nie będę pisać, bo nie ma o czym.. ptaki uciekają, a pogoda taka sobie. Cóż.. podziwiajcie me panoramy. :)

                                             Pierwsze "zdjątko" jakie udało mi się zrobić. :)
Kolejna panorama, uchwyciłam nawet hamak.

                                                  "Światełko w tunelu.." - tak nazwałam to zdjęcie.. Fajnie?

                                         


                                              "Pochyła wierzba.."
Na tym zdjęciu kończę panoramy, wklejam zaś, zdjęcia roślin.

  
Na początku, miałam zrobić zbliżenie na kwiaty, ale gdy przypadkowo zrobiłam takie zdjęcie, spodobało mi się bardziej. Ten stołeczek- służy do zbierania porzeczek przez moją babcię. Ciekawe ?


 Nieco rozmazana, lecz uchwycona - pszczoła na kwiatku..

                                             Fajnie uchwycona róża.. to żółte- to promienie słoneczne.. Nieźle, co ?
   


                         
                                                  Trochę pysznego nieba...
                                                         ..i znów zajmujemy się przyziemnymi sprawami..

                                                    Głównie chodziło o różę, a teraz widzę nawet mokre listki. :)


Ja idę, czasu brak. Weny również..
Pozdrawiam, życzę fajnych fotografii,
Wiki :)

czwartek, 11 lipca 2013

Ojejku.. !

..Jak długo mnie tu nie było..

Dzień Dobrry ! ;)

Przepraszam, że dawno mnie nie było, ale  sprawy organizacyjne "Lwiego Klubu" oraz "Dzikiego Kota" (zapraszam ! ) wołają..

Hmm, co dzisiaj ? - dzisiaj napiszę o przeżyciach- dzisiejszych i wczorajszych.. i ogólnie.

Dzisiaj- byłam  na krytym basenie.. (mówiłam Wam) ..za darmo. Było super ! Najlepsza była zjeżdżalnia, na której zjechałam.. 8 razy (?).xDD

Wczoraj- byłam nad rzeką. Obserwacje opisywałam już na OTOP Junior, ale jeśli to ma być blog przyrodniczy.. to napiszmy i tu.

Z małej polnej ścieżki którą przykrywały leśne gałązki, wyszłyśmy ( tak, wyszłyśmy, bo byłam tam z siostrą i koleżanką ) na strome skałki. Ledwo "wypełzłyśmy", na nie, zobaczyłyśmy zrywające się kaczki. Było ich.. 2 ? - Coś, koło tego. :)

Zauważyliśmy miłą wysepkę, była dość daleko brzegu, ale co tam.. podniosłyśmy sukienki i brr.. przez wodę. Woda; 17 stopni, oj tam da się ścierpieć. Gdy już się rozłożyłyśmy na kocach, rozejrzałam się wokoło- okolica.. piękna.
Wokół rzeki rozciągał się gęsty las.. niedaleko naszej wysepki, pochylała się zmęczona wierzba.. Słychać było brzęczenie owadów, śpiew ptaków.. kwakanie kaczek. Było pięknie.

Pomijając wszystkie kolejne przeżycia ; mówię o ptakach;
- 2 sójki
-jakiś mały ptak, ale był daleko nas, nie było się jak przyjrzeć..
-mewa
-lecący myszołów
-trznadel.

To chyba tyle..

Cóż, pogoda nie dopisuje.. wychodząc z basenu, mieliśmy dodatkowy prysznic; okropna burza.

Na poprawienie humoru, piękna panorama mojego lasu.. ( Zrobione zdjęcie, przypadkowo, parę dni temu, nie mogłam się powstrzymać, żeby tego nie dodać.. ) Podziwiajcie ;

Oto i one..

A ja już chyba się stąd wykurzę, bo czas woła.. :)

Pozdrawiam, życzę miłej pogody,
Wiktoria :)

sobota, 6 lipca 2013

Lwi klub

Czyli o działalności, która powstała wczoraj, dokładnie o godzinie 22 : 30.

Lwi klub- jest to Stowarzyszenie Wielbicieli Lwów. Dokładniej, będą tam organizowane konkursy. Można pisać opowiadania. Konkursy będą dotyczyły  rysowania i opowiadania. Wszystko da się zrobić. Wystarczy, że napiszecie na moją prywatną pocztę formularz zgłoszeniowy, opisany w zakładce "Jak dołączyć" (wikigie2305@gmail.com )

Tyle wystarczy. A w zakładce "Lwy, lwice" , się znajdziecie.
To chyba tyle chciałam.. weny zbytnio nie ma. Opowiadania nowego wymyślić nie mogę, ani tu o czym pisać nie ma..

Więc Lwi Klub, powstał.. kto jest chętny może być nawet w grupie osób "piszących opowiadania".. Od dawna, chciałam stworzyć taką grupę, ale tematyki za bardzo nie było. Teraz jest - lwy. :)

Pozdrawiam
~Wiki :)

czwartek, 4 lipca 2013

. Zwierzęta domowe.

                                      

Taki będzie temat dzisiaj. 

Pisałam już o tym na OTOP Junior, ale nie dodawałam zdjęć. 

Mam psa i 2 koty. 

Pies : nazywa się Pusia. Ma 4..<?> lata i .. a z resztą. Sami za chwilę zobaczycie jak wygląda. 

                                             To taki jej portret.


Kot, nazywa się Blondi, ma ok. 2/3 lat.



Niestety, kotek nie chciał dziś pozować.. Udało mi się zrobić jedynie takie zdjęcie.. :)





Drugi kot, nazywa się Bolka, ma 4/5 lat. To mama Blondi.









Ona w przeciwieństwie do Blondi, chciała pozować.. :))

A tu, (już nieco wkurzonej..) portret. :)












  







 Pozdrawiam
Wiki









 

wtorek, 2 lipca 2013

To i owo..

..w informacjach. 

 

Czyli to i owo z życia Wiki.

Ekhem.. dzisiejszy dzień ? -Niezły, niezły, po spotkaniu sójek, czuję się nieźle.. 

Jutrzejszy dzień? - zapowiada się nieźle, a co z tego wyjdzie? .. - zobaczymy. Konkretnie zapowiada się na wypad nad rzekę, później przyjdzie może do mnie kuzynka.. Ale wszystko to tylko na razie wymysły. Mam nadzieję, że wypalą. Z kuzynką, wprawdzie nie widziałam się od końca roku, ale i tak warto ją zaprosić.. A czy zaprosiny przyjmie.. - Nie wiadomo. 

Samopoczucie : 96 %, nie jestem w stanie gigantycznego rozbawienia, ale smutaskiem też nie jestem. ^^ xDD 

Ogół, niezły, aczkolwiek niepewny. :) 

A u Was ? - Mam nadzieję, jeszcze lepiej, co ?   

Propos wyjścia nad rzekę, ( tu do ornitologów !!) postaram się zaobserwować też jakieś kaczki czy inne ptaszki. :) 

Pozdrawiam 

Wiki :)

Sójki powróciły !

                                                 

 Długo ich nie było, ale gdy się już pojawiły, to całą rodziną ! :-)

To było tak, całkiem przypadkowo szłam do "miejsca sójek" chociaż wiedziałam, że ich tam nie zastanę. Z daleka zobaczyłam jakiegoś dużego ptaka na ławce, niestety stał pod światło i nie było mu się jak przyjrzeć. Podchodziłam więc coraz bliżej, wkrótce z zadowoleniem stwierdziłam- to sójka!
Obserwowałam ją dłuższy czas, po chwili przyleciała następna, odegrali scenkę:
ta pierwsza coś tam dziobała, a ta druga przekręcała łebek i coś po swojemu mówiła. :)
Ta druga poleciała do lasu, a z drugiej strony przyleciała znów inna.
Scenka była podobna.. Poleciały razem, kawałek dalej. Jedna siadła na takim korzeniu, a druga na słupku. Wtedy przyleciały jeszcze dwie, i zaraz przeleciały na jakiegoś starego dęba. Pozostałe zaś, zaczęły się tak jakby gonić. Siadały na  jabłoniach i przelatywały z jednej na drugą. Niestety,babcia otworzyła wtedy drzwi domu, (babcia mieszka koło miejsca sójek) i powiedziała do mnie, abym poszła dać Pusi jedzenie. (Pusia to mój pies.) Pobiegłam więc szybko, nie chcąc stracić sójek z pola widzenia. Gdy przyszłam, wydawało mi się że na jabłoniach ich już nie ma. Nigdzie nie było ich widać. Weszłam więc głębiej w ich  "miejsce". Nagle jedna  przeleciała mi tuż nad głową i wleciała do lasu..

Nie wiem czy o wszystkich napisałam.. Pamiętam że w sumie było ich 7. Mogłam coś pominąć.. :)
Dziś, dzień na "ptaki" jest lepszy. :)  

Pozdrawiam..
~Wiki :)

 

          

poniedziałek, 1 lipca 2013

Ja tak tylko...

..na chwilę. 

Poszłam na obserwacje. Lichą, bo lichą, ale obserwacje. Wpierw poszłam do takiej "krainy motyli". 

(To taka wielka łąka gdzie się roi, od motyli. Białych, czarnych, kolorowych, wielkich, mniejszych i malutkich. W każdym razie motyli. ) 

W drodze i już będąc tam całkiem przypadkowo zaobserwowałam : 

-kilka kosów 

-kilka szpaków

-2 kawki

Gdy znudziły mi się motyle, postanowiłam pójść do "miejsca sójek". Niestety, sójek, zero. Pełzaczy ( o których pisałam na OTOP Junior ) też brak. Wszystko jakoś tak, poznikało. Trudno. Wracając do domu zobaczyłam jeszcze lecącego bociana białego
i myszołowa/jastrzębia. 

Gorsze wiadomości : Otóż, siostra pożyczyła sobie aparat.
Nie miałam jak zrobić zdjęć. No, ale.. to już tak jest. Jak coś widzę, to aparatu nie ma. Jak nie widzę, to jest aparat. Trudno. 

Mam ochotę pójść jeszcze wieczorkiem na obserwacje, ale.. nie wiem czy mi się będzie chciało. Zapowiadało się na deszcz, ale przeszło bokiem. Postaram się pójść. 

 

Przypomnę  Wam, że już dawno, obiecywałam wrzucić rysunki. Przepraszam, naprawdę zapomniałam. Nie chcę nic obiecywać, ale jutro, czy pojutrze rysunki powinny się pojawić. Niestety, jak już mówiłam, mam mały kryzys z aparatem i nie wiem czy dostanę go już dzisiaj. 

 To chyba tyle. 

Pozdrawiam

~Wiki