sobota, 13 grudnia 2014

Ale jak to..?

Sama nie wiem co myśleć o tej sytuacji.. jest grudzień, a ostatni post był na początku października. Czy to szkoła, czy też przysłowiowy "brak weny"? Postaram się znaleźć odpowiedź na to pytanie..


Cześć.

To prawda, że szkoła jest dość zajmująca, trochę bardziej, niż  była wcześniej.. Ale i tak powinnam znaleźć czas na mojego najukochańszego bloga. Mam wiele blogów, ale to właśnie ten, jest dla mnie najbardziej sentymentalny, i ogólnie bliski mojej duszy. Jeśli chodzi o główny temat tego bloga - była to przyroda i moje życie. I.. zmieniło się nieco przez te kilka miesięcy. Popełniłam wiele błędów i zbyt pochopnych decyzji.. Próbowałam wielu pasji i zainteresowań. Wydaje mi się, że doszłam do takiego etapu, kiedy próbuję znaleźć swoją największą pasję, i wszystko co jest dla mnie "najlepsze". I ostatnio cały czas dużo myślę. O tym co powinnam robić, o tym, co najbardziej kocham i w ogóle. I chyba właśnie dzisiaj, obudziwszy się w sobotę o 10:10 - nadszedł moment, kiedy wszystko przemyślałam i mogę o tym komuś powiedzieć.

1. Jestem i byłam perfekcjonistką, ale właśnie w ostatnim czasie zapomniałam o tym, że w czystym i poukładanym środowisku czuję się najlepiej.
2. Przez ostatnie kilka miesięcy zapomniałam o blogowaniu - czyli o tym co naprawdę kocham.
3. Przyroda straciła dla mnie jakieś głębsze znaczenie, ale to wszystko przeze mnie. Kiedy wczoraj bezmyślnie przyglądałam się ptakom za oknem zrozumiałam, że nadal je kocham i nadal lubię chodzić na spacerki przyrodnicze.
4. I choć oceny na koniec semestru chwieją się na 4+ i 5 - muszę zacząć się systematycznie uczyć.
5. Lekki nałóg komputerowy? Bardzo możliwe i niego muszę się pozbyć.
6. Żyć w poukładanym i synchronizowanym (boże, jakie trudne słowo :o) świecie.

A jeśli chodzi o jakieś inne rzeczy, które działy się ostatnio w moim życiu, to np. odkryłam w sobie dosyć dziwny lęk. Boję się ludzi. Panicznie boję się przebywać w tłumie obcych ludzi.. (tak wiem, dziwak jestem) Nie wiem jak się ta choroba nazywa (o ile w ogóle taka choroba istnieje..) ale mam też coś rodzaju klaustrofobii - tyle, że nie boję się przebywać w ciasnych pomieszczeniach, a w tłumach. Dostaję wtedy coś rodzaju nerwicy i szału.. i uciekam! O_o

Mam nadzieję, że się na mnie nie obraziliście, że nie było mnie tyle czasu.. ;)

~Wiktoria.