Dawno mnie tu nie było, a raczej dawno nie pisałam. A, to nie było o
czym, a, to nie miałam czasu.. itd. Ale wreszcie jest i to, i to - więc
bierzmy się.
Pierwszy fakt, bardzo smutny; zobaczyłam dzisiaj
przed domem martwego dzięcioła. Podejrzewam, że w większości to sprawka
kota, ale są jakieś marne procenty, że ptak był już stary. Tak czy siak -
ptak został pochowany, a ja wzięłam sobie na pamiątkę jedno piórko.
Przepiękne, kropkowane, dołączę zdjęcie prawdopodobnie za niedługo.
Czekam jednak jeszcze, by dołączyć wraz z kilkoma zdjęciami jesiennego
pejzażu, bądź kowalika, jakich pełno u mnie w ogrodzie.
Ptaszyska, ptaszyska - atakują!
-kowaliki (codziennie przynajmniej z 5)
-bogatki (istne inwazje, koło domu, szkoły, po drodze do sklepu..)
-wrony (całymi kluczami przelatują mi nad głową)
-sójki (przynajmniej 3 na tydzień)
-śpiewaki (często o zachodzie na słońca na drucie)
-myszołowy i pełzacze coraz rzadziej, ale wciąż..
I...chyba
tyle. Jeszcze jedna informacja, choć trochę warta uwagi: zaczęłam już
robić ptasi kalendarz na co wpadłam parę tygodni temu. Zrobiłam już
wstępne dwa ptaki i po części trzeciego. Wszystko będzie gotowe mniej
więcej po miesiącu, może dwóch.
A dzisiaj wybrałam się na spacer z aparatem i.. cóż tu dużo mówić - lepiej zdjęcia dołączyć.
Tu, gdyby ktoś nie zauważył, jest sikorka bogatka.
Czy ktoś z Was wie, co to jest? :?
No i jeszcze zdjęcie piórka martwego dzięcioła:
Pozdrawiam,
~Wiki ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz