środa, 7 sierpnia 2013

Z dnia dzisiejszego; 06.08.


Witam

Dwa dni połączyły mi się w całość. Wczoraj niespodziewanie wpadła do mnie Natalia, kuzynka i została na nockę. Hah, wiadomo jak to jest, jak się śpi z kimś. Obudziłyśmy się o 7, po śniadaniu i jako takim, ogarnięciu naszego bajzlu, spowodowanego nocą, wyszłyśmy na pole. Epicki plan łażenia boso po mokrej od rosy trawie. A właściwie.. zanurzmy się w pęd tamtej chwili.. W jakże czystej trawie perliły się krople chłodnej, orzeźwiającej rosy,  delikatne słoneczko opiekało nasze bosy stopy, a szczekanie psa odbijało się echem o ściany mego domu. Słuchałyśmy z podnieceniem i relaksem jak w oddali szczekające psy milkną, a my zaczynamy słyszeć ptaki. Wszelkiego rodzaju. Jaskółka darła się wraz ze swoimi towarzyszkami, sójki, prawie, że biły się na wysokim buku, powodując przyjemny szelest, a śpiewaki siedzące na drucie śpiewały swym charakterystycznym śpiewem. Czar prysł, gdy moja niecierpliwa kuzynka zaniechała wszelkiego relaksu i wyciągnęła mnie na spacer do lasu. Tam też fajnie tylko komary.. ach.. Po drodze znaleźliśmy piórko sójki. Nie jedyne, jakie znaleźliśmy dzisiaj. Później była masa innych zajęć, ale gdy przyszła moja mama z pracy, poszłyśmy odprowadzić Natalię. Jakieś dwadzieścia minut drogi, idąc spokojnie. Było miło. Odbijałyśmy piłką itd. Później wystarczyło przejść się za blok. Krzyki "Piórko!" Piórko!" - wybrzmiewały co jakieś 5 sekund. W sumie to było ich 12. Nie wzięliśmy jednak wszystkich tylko jednego. Wszystkie były gołębie.

Tak, więc. W ciągu ostatniego czasu nie było sensacji dotyczącej ptaków. Jedyne co udało mi się zobaczyć to:
-parę gawronów
-gołębie
-2 myszołowy
-sójki.

Ughh, słabo, słabiutko, może jutro wyjdę na Ptakoliczenie.. mam taki zamiar. Jeszcze trzeba uzupełnić album piór, który zrobiłyśmy wraz z Natalią. :)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Wiktoria.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz