poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Insygnia Śmierci..

..i inne tego typu sprawy.

Może na początek powiem co i jak. Otóż... plan przedni, że wstanę niedługo przed siódmą. No, ale takich planów było mnóstwo, odpuściłam sobie. Wstałam i po zjedzeniu MEGA EXTRA hamburgera, wyszłam na podwórko. Szalona zabawa w lesie, właściwie nudy, więc trzeba było coś wymyślić. Zajrzałam do babci, do garażu.. A tam znalazłam moją ukochaną starą hulajnogę! Czego więcej chcieć.. związane z tym wspomnienia i nie tylko. Jeszcze parę starych rupieci w garażu znalezionych, a po przejażdżce (hulajnogą, która okazała się działająca) poszłam do domu i siadłam przed laptopem. Tradycyjnie, bo robiło się gorąco. Nota bene opalona już jestem, więc takie siedzenie cały czas na gorącu niepotrzebne. :)

A teraz odnośnie tytułu. Od jakiegoś czasu spragniona jestem ciężkich ksiąg. Najbardziej polowałam na Insygnię Śmierci, ale ja nie lubię książek kupować. Polowałam w bibliotece, ale cóż.. dopiero dziś moja mama mogła się po nią wybrać... Tak, więc. Sezon na Harrego Pottera uważam za otwarty! =) 

Nie wiem jak można nie lubić Harrego Pottera. Po prostu nie rozumiem! (Hah, przypomniał mi się pewien obrazek; "Idź być mugolem gdzie indziej!" :D
Świetnie, no po prostu świetnie. Wybaczcie za dzisiejszy chaos i nieład. :O Czekam, czekam.

Pozdrawiam, wybaczcie za 'powalającą' długość mego wpisu. Tak to bywa. ;)
WIki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz