piątek, 27 grudnia 2013

Święta, święta i po świętach.

Jak pewnie wszyscy zauważyliście, mieliśmy święta, ale już ich nie mamy. W świątecznym szale rzadko tu wpadałam.. pora nadrobić zaległości.

Dziś obudziło mnie coś czego 27 grudnia się nie spodziewałam - słońce!

Taki tam "dowodzik" jakbyście nie wierzyli.

A więc pośpiesznie wstałam i otworzyłam okno.. co najmniej 10 stopni na plusie..
Pogoda najadła się szaleju - myślę i wybiegam z aparatem z domu.
Nasłuchuje, oglądam, staram się być cicho : jakieś tajemnicze ptaki przelatują z drzewa na drzewo.. (tajemnicze, gdyż cały czas stoją pod słońce) ani tu, ani tam ich oznaczyć nie mogę.
Ruchliwe to takie, że choćby najsłabszy kadr - nie udał się.
Zaniechuję więc obserwacji i postanawiam sfocić jak zwykle piękną i skorą do zdjęć Pusię:

Zapatrzona melancholijnie w dal...

Po zrobieniu jeszcze kilku zdjęć wstaję i ruszam na dalsze sesje do ogródka.

Po drodze..
Próbuję zrobić zdjęcie sterczącego badyla na skale, lecz aparat mówi inaczej "Brak miejsca na karcie pamięciowej!" I niestety - wracam do domu.

Wróciłam, zrobiłam porządek na karcie, lecz słońce ju zaszło - postanawiam odpocząć.

Pozdrawiam, życzę podobnej pogody, lepszych obserwacji,
żegnam Was. Bądźcie z Pusią !

Wybaczcie, że odwrócone..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz