Dziś obudziło mnie coś czego 27 grudnia się nie spodziewałam - słońce!
| Taki tam "dowodzik" jakbyście nie wierzyli. |
Pogoda najadła się szaleju - myślę i wybiegam z aparatem z domu.
Nasłuchuje, oglądam, staram się być cicho : jakieś tajemnicze ptaki przelatują z drzewa na drzewo.. (tajemnicze, gdyż cały czas stoją pod słońce) ani tu, ani tam ich oznaczyć nie mogę.
Ruchliwe to takie, że choćby najsłabszy kadr - nie udał się.
Zaniechuję więc obserwacji i postanawiam sfocić jak zwykle piękną i skorą do zdjęć Pusię:
| Zapatrzona melancholijnie w dal... |
| Po drodze.. |
Wróciłam, zrobiłam porządek na karcie, lecz słońce ju zaszło - postanawiam odpocząć.
Pozdrawiam, życzę podobnej pogody, lepszych obserwacji,
żegnam Was. Bądźcie z Pusią !
| Wybaczcie, że odwrócone.. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz